Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 709 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zniszczono pomnik INKI sanitariuszki AK

czwartek, 28 lutego 2013 16:19

Nieznani sprawcy zniszczyli pomnik Danuty Siedzikówny "Inki", skazanej na karę śmierci i straconej w 1946 r., który znajduje się w Parku Jordana w Krakowie.

Galerie

Nieznani sprawcy zniszczyli pomnik sanitariuszki AK Danuty Siedzikówny "Inki", skazanej na karę śmierci i straconej w 1946 r., który znajduje się w Parku Jordana w Krakowie. Wandale oblali farbą popiersie i postument. Jak powiedział prezes Towarzystwa Parku im. dr Henryka Jordana Kazimierz Cholewa, do dewastacji doszło najprawdopodobniej w nocy z piątku na sobotę. O zniszczeniu została poinformowana policja, która dokonała oględzin pomnika i poszukuje sprawców wybryku. - Kiedy rano przyjechałem do parku, zastałem przerażający widok - zamalowane różnokolorowymi farbami popiersie „Inki” oraz napis wygrawerowany na cokole - relacjonował Cholewa. - Sprofanować taką postać to jest potworne i barbarzyńskie - podkreślił. Według niego naprawa pomnika będzie trudna i czasochłonna, ponieważ popiersie nabrało już naturalnej patyny. Zmycie farby bez uszkodzenia tej powłoki wymaga specjalistycznych umiejętności i sprzętu. Farba wniknęła też w cokół wykonany z piaskowca. Pomnik Danuty Siedzikówny "Inki" odsłonięto w sierpniu zeszłego roku w krakowskim Parku Jordana. Jest 19. ze znajdującej się tam serii "Wielkie postacie 20. wieku", którą zapoczątkowano pod koniec ubiegłego stulecia. W Parku stoją już popiersia: Jana Pawła II, kardynała Stefana Wyszyńskiego (postawiony jako pierwszy), Józefa Piłsudskiego czy gen. Leopolda Okulickiego, gen. Władysława Andersa, gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila" i rotmistrza Witolda Pileckiego. "Inka" była sanitariuszką 5. Wileńskiej Brygady AK. Wczesną wiosną 1946 r. nawiązała kontakt z ppor. Zdzisławem Badochą "Żelaznym", dowódcą jednego ze szwadronów "Łupaszki". Służyła w tym szwadronie jako łączniczka i sanitariuszka, uczestnicząc w akcjach przeciwko NKWD i UB. Aresztowana w lipcu 1946 r. przez UB, została oskarżona o udziału w związku zbrojnym, mającym na celu obalenie siłą władzy ludowej oraz mordowanie milicjantów i żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał wyrok śmierci. W przesłanym siostrom grypsie z więzienia Siedzikówna napisała: "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". Zdanie to - według badaczy - należy tłumaczyć nie tylko przebiegiem śledztwa, lecz także odmową podpisania prośby o ułaskawienie. Prośbę taką do ówczesnego prezydenta Bolesława Bieruta skierował za nią jej obrońca. Bierut nie skorzystał z prawa łaski. 28 sierpnia 1946 r. niespełna 18-letnia Siedzikówna została zastrzelona strzałem w głowę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Terlikowski: Nie ma się czym chwalić, czyli rodzice szczycą się wychowawczą porażką

czwartek, 28 lutego 2013 16:09

Jest nowa akcja promująca homoseksualizm. Teraz rodzice działaczy gejowskich będą się szczycić tym, że ich dzieci cierpią na homoseksualizm. A ja się pytam rodziców, czy naprawdę ich zdaniem fakt, że ich dziecko jest homoseksualne jest powodem do chwały? Czy nie macie naprawdę innych powodów, by być dumnym ze swoich dzieci?

Rozumiem, że rodzice kochają swoje dzieci. I nie mam wątpliwości, że niezależnie od tego, jaki będzie los moich dzieci będę je kochał. Miłość rodzicielska nie powinna być jednak ślepa i nierozsądna. W każdym, szczególnie dziecku może ona znaleźć piękno, dobro i prawdę, które są godne miłości. Ale nie powinna uznawać za powód do dumy czegoś, co jest skazą na normalności. I dlatego, choć w pełni rozumiem miłość rodziców do własnych dzieci, które dotknięte są homoseksualizmem, to nie rozumiem tego, że rodzice zamierzają się szczycić tym, że ich dzieci mają odmienną skłonność seksualną. Czy naprawdę ludzie ci nie widzę, że w ten sposób – być może wspaniałych ludzi – sprowadzają oni tylko do jednego, seksualnie wypaczonego, wymiaru?

 

Nieszczególnie rozumiem, dlaczego rodzice chcą za wszelką cenę szczycić się tym, że ponieśli wychowawczą porażkę. Wedle wielu badaczy (także tych, dla których homoseksualizm jest normą) przyczyny tego wypaczenia seksualności tkwią nie tyle w genach, ile w wychowaniu. Nadopiekuńcza matka, wycofany lub całkowicie nieobecny ojciec – to główne (obok późniejszego uwiedzenia) wskazywane przez nich przyczyny homoseksualności męskiej. I choć nie zawsze rodzice są świadomi swoich błędów, a nawet zapewne nie zawsze można tu mówić o winie w sensie ścisłym, to jednak trudno nie dostrzec, że wejście w taką akcję jest już nie tylko chwaleniem się błędami, ale też włączeniem w wielką akcję niszczenia rodziny. I to tylko po to, by nam było lepiej na duszy, by samego siebie przekonać, że nasze dziecko jest takie samo, choć przecież nie jest...

 

Tomasz P. Terlikowski


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Benedykt XVI o II Soborze Watykańskim

czwartek, 28 lutego 2013 15:40

Benedykt XVI o II Soborze Watykańskim

 
Spotkanie Ojca św. Benedykta XVI z duchowieństwem diecezji Rzymskiej 14.02.2013
 
[...] Chciałbym teraz dodać jeszcze trzecią kwestię: był Sobór ojców, prawdziwy Sobór, ale był też Sobór mediów. Był to niemal osobny Sobór, a świat przez nie postrzegał Sobór, przez środki przekazu. Tak więc tym Soborem, który skutecznie docierał do ludzi był Sobór mediów, a nie Sobór ojców. Podczas gdy Sobór ojców urzeczywistniał się w obrębie wiary, był Soborem wiary poszukującej intellectus, zrozumienia siebie i zrozumienia Bożych znaków w danej chwili, który usiłował odpowiedzieć na wyzwanie Boga w danej chwili i znaleźć w Słowie Bożym słowa na dziś i jutro, podczas gdy cały Sobór – jak powiedziałem – toczył się wokół wiary jako fides quaerens intellectum, to Sobór dziennikarzy nie odbywał się rzecz jasna na gruncie wiary, lecz w kategoriach współczesnych mediów, to znaczy poza wiarą, miał inną hermeneutykę. Była to hermeneutyka polityczna: dla mediów Sobór był walką polityczną, walką o władzę między różnymi prądami w Kościele. Oczywiście media popierały tę stronę, która w ich oczach lepiej odpowiadała ich światu. Byli tacy, którzy dążyli do decentralizacji Kościoła, do przekazania władzy biskupom, a następnie przez słowo „lud Boży”, do przekazania władzy laikatowi. Była to trojaka kwestia: władza papieża przekazana następnie biskupom, i wreszcie wszystkim, powszechna władza ludu. Rzecz jasna oni domagali się, by to właśnie aprobować, promulgować, ułatwiać. Podobnie w odniesieniu do liturgii. Nie interesowała ich liturgia jako akt wiary, ale jako coś, gdzie robi się rzeczy zrozumiałe, jakieś działanie wspólnoty, pewne profanum. Wiemy, że istniała też tendencja, powołująca się również na historię, do tego, by mówić, iż sacrum to rzecz pogańska, ewentualnie należąca do Starego Testamentu. W Nowym Testamencie liczy się jedynie to, że Chrystus umarł poza tym: to znaczy za bramami, to znaczy w świecie pogańskim. Z sakralnością należało więc skończyć, a kult miał należeć do profanum: nie jest on kultem, ale aktem zbiorowości, wspólnego uczestnictwa, a w ten sposób także uczestnictwem jako działaniem. Takie tłumaczenia, banalizacje idei Soboru miały korodujący wpływ na wprowadzanie w życie reformy liturgicznej. Zrodziły się one z wizji Soboru poza jego kluczem, poza wiarą. Podobnie w kwestii Pisma Świętego: Pismo Święte jest księgą, historyczną, którą należy traktować tylko i wyłącznie w kategoriach historycznych, i tak dalej.
 
Wiemy, że ten Sobór mediów docierał do wszystkich. Był on więc dominujący, bardziej skuteczny i spowodował tak wiele dramatów, problemów, rzeczywistych nieszczęść: zamknięte seminaria, zamknięte klasztory, banalizację liturgii..., a prawdziwy Sobór napotykał trudności, aby nabrać konkretnego kształtu, aby się urzeczywistnić. Sobór wirtualny był silniejszy niż Sobór realny. Lecz prawdziwa siła Soboru była obecna i powoli coraz bardziej się urzeczywistnia, stając się prawdziwą siłą, która jest prawdziwą reformą, odnową Kościoła. Wydaje mi się, że 50 lat po Soborze widzimy jak ten Sobór wirtualny kruszy się, ustępuje, a jawi się prawdziwy Sobór, z całą swoją siłą duchową. Naszym zadaniem, właśnie w tym Roku Wiary, poczynając od Roku Wiary, jest zabieganie o to, aby prawdziwy Sobór, ze swoją mocą Ducha Świętego, się urzeczywistniał i by prawdziwie odnowił się Kościół. Ufajmy, że Pan nam pomoże. Ja, kiedy odejdę, moją modlitwą będę z wami zawsze i razem będziemy szli naprzód z Panem, mając pewność: Pan zwycięży! Dziękuję!
 
za http://pl.radiovaticana.va/news/2013/02/14/
________________
Może jeszcze nie czas, ale należy zadać pytanie, czy w takim razie Papież Paweł VI był medialny a do propagatorów Soboru mediów należeli Abp Bugnini, Ottavianni?

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kazania księdza Piotra

czwartek, 28 lutego 2013 15:38

Kazania księdza Piotra

homilie ks. Piotra Pawlukiewicza // niedziela, godzina 15:00, kościół św. Anny w Warszawie

Kolejne kazanie dopiero 3 marca

6 lutego 2013

… więc póki co zapraszamy do słuchania kazań archiwalnych.

Kazanie z 20 stycznia 2013r.

20 stycznia 2013

Posłuchaj

 

II niedziela zwykła

 

Iz 62,1-5; 1 Kor 12,4-11; J 2,1-12

Kazanie z 13 stycznia 2013r.

13 stycznia 2013

Posłuchaj

 
Download
0:00

 

Niedziela Chrztu Pańskiego

 

Iz 42,1-4.6-7; Dz 10,34-38; Łk 3,15-16.21-22

Kazanie z 6 stycznia 2013r.

6 stycznia 2013

Posłuchaj

 

Uroczystość Objawienia Pańskiego

 

Iz 60,1-6; Ef 3,2-3a.5-6; Mt 2, 1-12

Kazanie z 25 listopada 2012r.

25 listopada 2012

Posłuchaj

 

XXXIV niedziela zwykła – Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata

 

Dn 7,13-14; Ap 1,5-8;  J 18,33b-37

Uwaga!!! Z uwagi na przerwę adwentowo-świąteczną kolejne kazania pojawią się dopiero w styczniu.

Kazanie z 18 listopada 2012r.

18 listopada 2012

Posłuchaj

 

XXXIII niedziela zwykła

 

Dn 12,1-3; Hbr 10,11-14.18; Mk 13,24-32

Kazanie z 11 listopada 2012r.

11 listopada 2012

Posłuchaj

 

XXXII niedziela zwykła

 

1 Krl 17,10-16; Hbr 9,24-28; Mk 12,38-44

Kazanie z 4 listopada 2012r.

4 listopada 2012

Posłuchaj

 

XXXI niedziela zwykła

 

Pwt 6,2-6; Hbr 7,23-28; Mk 12,28b-34

Kazanie z 28 października 2012r.

28 października 2012

Posłuchaj

 

XXX niedziela zwykła

 

Jr 31,7-9; Hbr 5,1-6; Mk 10,46-52

Kazanie z 21 października 2012r.

21 października 2012

Posłuchaj

 

XXIX niedziela zwykła

 

Czytania: Iz 53,10-11; Hbr 4,14-16; Mk 10,35-45

Kazanie z 14 października 2012r.

14 października 2012

Posłuchaj

 

XXVIII niedziela zwykła

 

Czytania: Mdr 7,7-11; Hbr 4,12-13; Mk 10,17-30

Kazanie z 7 października 2012r.

7 października 2012

Posłuchaj

 

XXVII niedziela zwykła

 

Czytania: Rdz 2,18-24; Hbr 2,9-11; Mk 10,2-16

Kazanie z 24 czerwca 2012r.

24 czerwca 2012

Posłuchaj

 

Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

 

Czytania: Iz 49,1-6; Dz 13,22-26; Łk 1,57-66.80

Uwaga!!! Przerwa wakacyjna – kolejne kazanie dopiero w październiku.

Kazanie z 17 czerwca 2012r.

17 czerwca 2012

Posłuchaj

 

XI niedziela zwykła

 

Czytania: Ez 17,22-24; 2 Kor 5,6-10; Mk 4,26-34

“Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie.”

Kazanie z 10 czerwca 2012r.

10 czerwca 2012

Posłuchaj

 

X niedziela zwykła

 

Czytania: Rdz 3, 9-15; 2 Kor 4, 13-5, 1; Mk 3, 20-35

“Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego. “

Kazanie z 3 czerwca 2012r.

3 czerwca 2012

Posłuchaj

 

Niedziela Trójcy Przenajświętszej

 

Czytania: Pwt 4,32-34.39-40; Rz 8,14-17; Mt 28,16-20

“Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.”

Kazanie z 20 maja 2012r.

20 maja 2012

Posłuchaj

 

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

 

Czytania: Dz 1,1-11; Ps 47,2-3.6-9; Ef 1,17-23; Mt 28,19.20; Mk 16,15-20

“I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. [...] Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga”.

Kazanie z 13 maja 2012r.

13 maja 2012

Posłuchaj

 

VI niedziela wielkanocna

 

Czytania: Dz 10,25-26.34-35.44-48; 1 J 4,7-10; J 15,9-17

“Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. “

Kazanie z 6 maja 2012r.

6 maja 2012

Posłuchaj

 

V niedziela wielkanocna

 

Czytania: Dz 9,26-31; 1 J 3,18-24; J 15,1-8

“Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie.”

Ksiądz Piotr w Szczecinie

4 maja 2012

W dniach 14-15 maja będzie można posłuchać wykładów ks. Piotra Pawlukiewicza w Szczecinie (i w Policach). Więcej informacji na plakacie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Czy duchowni w Watykanie należą do lóż masońskich?

czwartek, 28 lutego 2013 15:37

Co oznacza nagroda im. Kard. Augustyna Bea dla kard. Dziwisza wyjaśnia dr Norbert Wójtowicz, historyk IPN w rozmowie Jarosław Wróblewskim.

J. Wróblewski: Egzorcysta diecezji rzymskiej o. Gabriel Amorth w książce „Moje życie w walce z Szatanem" wyznał wprost, że w Watykanie są obecni sataniści „Tak, są wśród nich księża, prałaci i kardynałowie” - powiedział. Te słowa powodują, że nasuwa się np. pytanie o to, czy duchowni w Watykanie należą do lóż masońskich?

Dr N. Wójtowicz: Jak Pan doskonale wie, ani duchowni, ani w ogóle katolicy nie mogą być członkami lóż wolnomularskich. Przynależność taka byłaby niezgodna z obowiązującymi zasadami dyscypliny kościelnej. Tak więc odpowiedź na pytanie o to, czy duchowni w Watykanie należą do lóż masońskich może być jedna – duchowni nie mogą być w lożach masońskich. Oczywiście zasada ta dotyczy również przywoływanej przez Pana grupy „duchownych w Watykanie”.

A nieoficjalne?

Pytanie bardzo niejednoznaczne, bo cóż by to miało znaczyć? Jak Pan rozumie taką „nieoficjalną przynależność”? Zgodnie z określonymi zasadami wszyscy nie powinniśmy robić pewnych rzeczy. Wielu z nas stara się na co dzień przestrzegać obowiązujących regulacji, ale przecież mamy świadomość że czasem ktoś z jakiegoś powodu zdecyduje się je złamać. Pyta Pan czy możliwa byłaby taka sytuacja, że ktoś ze wspomnianych przez Pana „duchownych w Watykanie” przynależy do masonerii. Hipotetycznie rzecz biorąc taka sytuacja byłaby możliwa, ale równocześnie pragnę podkreślić, że tak jak mało konkretne było Pańskie pytanie, tak też mało konkretna jest moja wypowiedź. Ludzie niejednokrotnie decydują się złamać lub naginać jakąś zasadę więc hipotetycznie taka sytuacja byłaby możliwa, ale jeśli oczekuje Pan odwołania się do faktów to wypowiedź brzmi – nie ma ich potwierdzenia. Mówię o faktach, a nie o spekulacjach.

Czy Pan jako historyk i specjalista od masonerii ma informacje, że loże sięgają do Watykanu, mają dziś wpływ na działanie Stolicy Apostolskiej?

Raz jeszcze powtarzam, nie ma potwierdzenia takich faktów, choć zarówno w publicystyce jak i w internecie można znaleźć wiele spekulacji na ten temat. Czym innym są jednak spekulacje, a czym innym potwierdzenie tych faktów w dokumentach. Ja o żadnych dokumentach nie wiem. Niektórzy powołują się na  włoskiego kapłana ks. Puttiego, który na łamach wydawanej przez siebie gazety opublikował nazwiska kardynałów będących jego zdaniem członkami masonerii. Dziś lista ta została już wiele razy poszerzona. Można znaleźć rozmaite listy, w których ktoś wymieniał nazwiska uczestników Vaticanum II jako rzekomych wolnomularzy. Zdaniem autorów tych spisów sam fakt, że zwolennicy zmian soborowych był niejednokrotnie wystarczającym powodem by ich tam umieścić. Czasem listy te wzbogacane są o jakieś dodatkowe szczegóły, nieweryfikowalne kryptonimy czy niesprawdzalne daty wstąpienia do masonerii. Problem jednak w tym, że zarówno sam ks. Putti jak i jego duchowi następcy nie przedstawi żadnych dokumentów na poparcie swoich hipotez. Co więcej, w większości są to listy ogłaszane anonimowo, w żaden sposób nieautoryzowane i nieudokumentowane. Brak tam też jakichkolwiek informacji pozwalających na odwołanie do konkretnych źródeł, a bez tego trudno oczekiwać jakiejś weryfikacji tych faktów. W dostępnej literaturze znajdzie Pan wiele spekulacji na ten temat, ale ja się pod tym nie podpiszę. Przypuszczenia, domysły i podejrzenia to dla historyka trochę za mało. Dziennikarz może na tym bazować, historyk musi szukać dalej.

Czy w tych spekulacjach jest ziarno prawdy?

Jeśli się uprzeć to pewnie „ziarno prawdy” można znaleźć praktycznie wszędzie. Istotne jest jednak nie to by znajdować jakieś „ziarno prawdy” lecz to by wskazać to co ma rzeczywiste znaczenia dla istoty sprawy. Jeśli więc pyta Pan o prawdziwość tych spekulacji, to historyk nie mając dokumentów może odpowiedzieć jedynie – nic mi na ten temat nie wiadomo.  I nie będzie to jakaś wykrętna odpowiedź tylko proste stwierdzenie faktu. 

Czy od czasów II wojny światowej natrafił Pan na dokumenty, z których wynikałoby, że dostojnicy Kościoła katolickiego byli członkami lóż masońskich?

I tu wracamy do wcześniejszych pytań. Moja odpowiedź brzmi – nic mi na ten temat nie wiadomo, ale… chętnie bym się czegoś o tym dowiedział. Pod warunkiem jednak, że będzie to wiedza weryfikowalna.

Dużo komentarzy wywołało np. to, że kardynał Dziwisz otrzymał Międzyreligijną Nagrodę im. Kardynała Augustyna Bea.

Odebranie przez kard. Stanisława Dziwisza Międzyreligijnej Nagrody im. kard. Augustyna Bea wywołało dyskusje z kilku powodów. Po pierwsze jest ona przyznawana przez żydowską „Ligę Przeciw Zniesławianiu”, która dawniej nosiła nazwę „The Anti-Defamation League of B’nai B’rith”. Owo dopełnienie nazwy wiązało tę strukturę z organizację „The Independent Order of B’nai B’rith” określanym często mianem „masonerii żydowskiej”. Drugim powodem kontrowersji może być osoba patrona tego wyróżnienia. Kardynał Augustyna Bea przyczynił się bowiem do powstania trzech dokumentów Soboru Watykańskiego II: Dekretu o ekumenizmie, Deklaracji Nostra aetate o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich oraz Deklaracji o wolności religijnej. Jest on z tego powodu umieszczany często na wspomnianych powyżej rozmaitych listach osób, którym przeciwnicy przypisują przynależność do wolnomularstwa. Biorąc pod uwagę powyższe kontrowersje należy jednak podkreślić, że ani B’nai B’rith nie jest strukturą wolnomularską w ścisłym tego słowa znaczeniu, ani nikt nie udowodnił przynależności kard. Augustyna Bea do wolnomularstwa. Tak więc pytanie o to wyróżnienie dla kard. Stanisława Dziwisza w kontekście dyskusji o wolnomularstwie wydaje się być nie do końca uzasadnione. Nagroda ta jest nadawana dla podkreślenia wkładu duchowieństwa w to co wynika z soborowej deklaracji „Nostra aetate” o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Kard. Dziwisz otrzymał ją bo ktoś uznał, że udziela się aktywnie na polu dialogu międzyreligijnego. Nie jest to nagroda za działalność czy aktywność masońską.

Ale czy pewne działania nie mogą wskazywać na to że ktoś ma związek z masonerią?

Pewne działania mogą wskazywać, że ktoś może mieć związek z masonerią, ale wcale nie oznacza to, że mają ten związek rzeczywiście. Przesłanki dla podejmowania takich działań mogą być zupełnie inne i przyczyny tego tkwić zupełnie gdzie indziej. Prywatnie mogę czasem zastanawiać się co tkwi u przyczyny takich, a nie innych działań czy wypowiedzi pewnych osób. Jednak jako historyk nie mogę opierać się na jakichś domniemaniach i takich przyczyn jednoznacznie potwierdzić.

Czy dostojnicy Kościoła oficjalnie kontaktowali się z masonerią?

Pierwsze próby takich kontaktów podejmowane były jeszcze w okresie międzywojennym. Warto tu wspomnieć choćby działalność niemieckiego jezuity Hermanna Grubera. Po Vaticanum II w następstwie przyjętych wówczas dokumentów zaczęto masowo „dialogować” z przedstawicielami innych wyznań, innych religii i innych światopoglądów. W konsekwencji w latach 1974-80 toczyły się rozmowy pomiędzy przedstawicielami Kościoła i niemieckiego wolnomularstwa. Powstała wtedy nieoficjalne komisja mająca za zadanie przeanalizować trzy pierwsze stopnie wtajemniczenia wolnomularskiego i wypowiedzieć się na temat możliwości pogodzenia tych dwóch światopoglądów. Rozmowy prowadzone były „w szczerej i przyjacielskiej atmosferze” ale wobec braku możliwości ustanowienia wspólnego stanowiska nie powstał wówczas żaden wspólny dokument. Efektem tych rozmów była tylko jednostronna opinia Kościoła wskazująca, że te światopoglądy nie są ze sobą do pogodzenia. Równocześnie jednak dopuszczano w uzasadnionych sytuacjach możliwość współpracy w innych sferach, o ile nie podważa to doktryny Kościoła.

Może Pan podać taki przykład?

W Ameryce Południowej zdarzały się przypadki, że miejscowy hierarcha kościelny decydował się na doraźną współpracę z miejscową lożą np. w celu pomocy rolnikom, których dotknęła klęska żywiołowa. Należy jednak bardzo mocno podkreślić, że współpraca taka dotyczyła jedynie pomocy socjalnej i w żaden sposób nie ingerowała w sferę doktrynalną Kościoła. Co więcej, nie są to przykłady masowe, a raczej wypadki jednostkowe. Kościół z zasady nie angażuje się w nic, co nie byłoby jest zgodne z jego obowiązującą doktryną.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  86 653